– Takie sytuacje są dla nas naprawdę bardzo przykre – podkreśla Franciszek Josik, prezes PGK w Zamościu. – Szpital płaci nieterminowo od lat. Rozkładaliśmy płatności na raty, umarzaliśmy odsetki, negocjowaliśmy. W końcu musieliśmy zareagować. Zatrudniliśmy kancelarię prawną i jest efekt. Tego długu nie możemy przenosić na barki mieszkańców miasta.

To jednak sprawy nie załatwiło. Wyegzekwowanie 600 tys. zł od szpitala, nie oznacza pokrycia wszystkich wierzytelności. Szpital winien jest PGK jeszcze 320 tys. zł. – Jeśli ta kwota przekroczy pół miliona zł, znów zastosowana będzie egzekucja komornicza – zapowiada prezes Josik.

– Jednak nasi pacjenci tego bezpośrednio nie odczuli i nie odczują – zapewnia Ryszard Pankiewicz, rzecznik Szpitala Wojewódzkiego im. Jana Pawła II w Zamościu. – Nie ma mowy o odłączaniu ich od specjalistycznych urządzeń czy zabieraniu sprzętu z gabinetów. PGK odciągnął po prostu pieniądze ze szpitalnego konta.

Dla szpitala to i tak jest cios. Placówka jest zadłużona na 51 mln zł i próbuje się ratować. Jakiś czas temu wdrożono tam plan antykryzysowy. Zakładał on zmniejszenie wynagrodzeń pracownikom (o 10 proc.) oraz wprowadzono zakaz zatrudniania. – Oszczędzamy na wszystkim – mówi Pankiewicz. – Nasze zobowiązania wymagalne (bieżące – red.) wynoszą 22 mln zł. Te pieniądze musimy oddać m.in. dostawcom leków i sprzętu medycznego. Potrzebujemy pomocy.

Szpital płaci każdego roku magistratowi podatek w wysokości 400 tys. zł. Dyrektor tej placówki prosił o umorzenie chociaż części tej należności. Zamiast tego UM zaczął naliczać podatek… w nowy sposób. Urzędnicy uznali, że znajdujące się tam pomieszczenia administracyjne, gospodarcze i socjalne tj. kuchnie, pralnie, piwnice, poczekalnie czy magazyny nie powinny być objęte tzw. preferencyjną stawką podatku. Efekt? Zażądano o 340 tys. zł więcej niż dotychczas.

Sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, później do WSA. Decyzja miasta o obciążeniu szpitala dodatkowymi opłatami została właśnie uchylona. Miasto musi znowu zmierzyć się z tym tematem. – Są samorządy, które podatki szpitalom działającym na swoim terenie umarzają – przypomina rzecznik Pankiewicz. – Tak było np. w Białej Podlaskiej. Co będzie dalej? Zobaczymy.

Co na to zamościanie? – Leżącego się nie kopie – złości się 70-letnia kobieta, jedna z pacjentek. – To jest dobry szpital. Jest nowoczesny, przyjazny, a personel mają życzliwy. Ale może zamojscy urzędnicy nie są… z Zamościa i tego nie wiedzą?