– Kto tak naprawdę odpowiada za odpowiednie odśnieżanie ulic? – denerowała się na sesji Marta Pfeifer, zamojska radna miejska (PO).

– Odśnieżanie w mieście pozostawia wiele do życzenia – wtórował jej radny Wiesław Nowakowski (SLD). – Przykład? Obok bram lwowskich pługi robiły potężne grzebienie śniegu na środku ulicy, a potem inne maszyny rozrzucały to na oczyszczone miejsca. Absurd. A na przystankach MZK ludzie wysiadali w wielkie hałdy śniegu.

Mieszkańcy miasta wspinali się po nich z duszą na ramieniu.

– Trzeba wytypować przystanki na głównych traktach, które powinny być odśnieżone w pierwszej kolejności – tłumaczył Nowakowski. – Ludzie przestaną skakać z… hałdy na hałdę.

Na początku grudnia dała mieszkańcom Zamościa porządny wycisk. Słupek rtęci w termometrach spadł w środę do prawie 20 kresek poniżej zera. Pojawiły się zamiecie i zawieje oraz wielkie hałdy śniegu.

– Na drogach jest masakra – żalił się pan Roman, jeden zamojskich taksówkarzy. – Główne ulice są jeszcze jako tako przejezdne, ale w bocznych jest tragedia.

Zamojscy drogowcy zapewniali jednak, że w tym roku zima ich nie zaskoczyła.

– Robimy co się da – podkreślała Anna Muszyńska, dyrektor Zarządu Dróg Grodzkich w Zamościu. – Najgorsza sytuacja była gdy pojawiły się porządne zawieje i zamiecie. Na drogi jednak natychmiast wyruszył nasz sprzęt. Pomogła głownie sól. Drogi zrobiły się bardziej przejezdne.

Nie wszystkie. – Tylko na bocznych traktach, o mniejszym znaczeniu komunikacyjnym jest jeszcze ślisko – tłumaczyła dyrektor Muszyńska. – Docieramy gdzie się tylko da.

Takie zapewnienia radnym nie wystarczyły.

– Na ulicy Greckiej (jest to droga boczna, ale na Starówce-red.) ludzie strasznie klęli na nasze władze – zapewniał na sesji Jacek Krzysztof Danel, radny PiS. – Mówili, że nic nie robią.

– Dlatego trzeba wprowadzić kary dla niesumiennych drogowców – dodał radny Michał Kimak (PiS). – To pomoże.

Czy na pewno? Właściciele prywatnych domów za nieodśnieżanie pobliskich chodników mogą zapłacić spore kary. Tej zimy ukarano cztery takie osoby. Dostali mandaty po ok. 200 zł.

– Wiadomo, że zima zrobiła się ciężka i nie wszyscy byli w stanie szybko reagować – mówi Wiesław Gramatyka, komendant zamojskiej Straży Miejskiej. – Rozumiemy to. Upominaliśmy tylko osoby, które się z tym najbardziej ociągały. W skrajnych przypadkach dawaliśmy mandaty… Bo nie pomogły wielokrotne upomnienia.